Mam identycznie.Mam syna niedługo kończy 4 latka,chciałam mieć conajmniej 2 dzieci z nie dużą różnica wieku. Tymczasem mija rok i nic.
Opuchlizna i chybabędzie ropieć - Forum 2023 - RODZICE.PL. Przebite ucho. Opuchlizna i chyba…będzie ropieć. Po raz drugi postanowiłam przebić uszy. Pierwszy raz wspominam jak koszmar. Ropa, rany, ból. Po 1,5 miesiąca wyjęłam kolczyki i dziurki zarosły…. Drugi raz był leszy. Przez kilka dni nic.
Nie wiem baczyla bym siebie gdyby działa się moim dzieciom krzywda. Ja muszę mieć odwagę sama się ochronić ale dzieci same się nie ochronią.jako matka mam obowiązek zapewnić im przede wszystkim poczucie wsparcia bezpieczeństwa i bezgranicznij miłości jeśli masz jakiś problem reeeaguj! Jeśli nie masz dla kogo to dla siebie.
Google nie wyświetla reklam spersonalizowanych dzieciom, zanim nie osiągną wieku zgody obowiązującego w ich kraju. Dzieci, u których nadzór wprowadzono na ich dotychczasowym koncie Google, będą mogły określić, jakie reklamy chcą oglądać. Zmianie ulegają również niektóre ustawienia Google Play:
Jeszcze nie jestem w ciąży;) Zastanawia mnie jak to wygląda gdy przychodzi na świat własne wspólne dziecko. Czy zmienia się stosunek do dziecka/-ci partnera? Słyszałam głosy, że niektóre panie nie dzielą dzieci i traktują je na równi.
– Po ponad rocznej terapii natomiast dostrzegłam, że mogę zasługiwać na coś lepszego i na szczęśliwy związek. Zawsze zależało mi na założeniu rodziny, a w pewnym momencie zrozumiałam, że z tym człowiekiem nie mogę mieć dzieci. I im gorzej działo się w związku, tym bardziej ja skupiałam się na sobie.
. Jakby nie było, musisz brać pod uwagę, że dziecko może urodzić się z Twoją wadą. Tak, że nie dziwię się, że masz blokadę, to jest normalne w takiej sytuacji, tak reaguje Twój organizm i się jego słuchaj. Na partnera nie patrz, bo on dzisiaj jest, jutro może go nie być, tym bardziej jakby dziecko nie urodziło się zdrowe. Godzinę temu, Gość polyanna napisał: Czy jest droga na pokonianie tego stanu? Nie próbuj niczego na siłę, więc nie szukaj takiej drogi, jeśli nie przyjmujesz urodzenia dziecka z wadą.
Forum: Dla starających się Moje Drogie !!! Zacznę od tego,że dziś poszłam do nowej a ona „ O co chodzi? „ Niom to jej zaczęłam opowiadać o tych plamieniach (że możliwe,że są one od słońca – bo się ostatnio opalałam). I powiedziałam jej,że już prawie 2 latka się staramy o dziecko i chciałabym dostać jakieś skierowania na badania. A ona na to “po co mam się starać o dziecko jak mam dopiero 21 lat !Za młoda jestem – i lepiej będzie dla mnie jak się najpierw wybawię i wyszaleję!!! ” Wkurzyłam się, ale nic jej nie odpowiedziałam. Więc ona “” rozbierz się i siadaj na fotel” zaczęła mnie badać i nagle „ooooooooo” widzę,że masz bardzo miekką macicę (kilka razy sprawdzała,bo aż nie mogla uwierzyć … Ubierz się to Ci coś powiem ! Przestraszyłam się a ona chyba jesteś w bardzo wczesnej ja ale to niemożliwe dziś jest 15dc –powinnam mieć dopiero owulację? a ona „ masz łykać Luteine 2 razy dziennie na podtrzymanie ciąży, usg Ci nie zrobię bo jest jeszcze za wcześniej , zaczęłam dopytywać czy mogę zrobić – test a ona,że nie warto bo jest za wcześnie…Za 2 tygodnie mam do niej mam się nie nastawiać na tą ciąże bo – nie wiadomo co z tego będzie! Założyła,że jestem w tej ciąży i dlatego nie może mi dać żadnych skierowań na badania i cytologii też mi zrobić nie może!!!! Proszę napiszcie mi czy któraś z Was była kiedyś w takiej sytuacji? Powiem Wam szczerze,że już przyzwyczaiłam się do tej myśli,że będę mamą, ale tak bardzo się boję bo nawet testu nie mogę zrobić – pozostało mi tylko czekać… Bardzo proszę o Wasze kciuki, fluidki ciązowe i modlitwy !!!! Czy to możliwe,że tak wcześniej Gin była w stanie wyczuć ciąże? Tak bardzo boję się, że się rozczaruję!!! Dodam jeszcze,że wczoraj oglądałam meczyk w takiej restauracji i jak mój misiek siedział obok z piwkiem to poczułam ten ochydny zapach i mnie troszku zemdliło… Ja nigdy piwa nie piłam bo nie lubię, ale na jego zapach nigdy mdłości nie miałam i na środku na dole brzuszek mnie bolał ! Poza tym dziś już nie plamiłam ! Piersi mam normalne. Serdecznie pozdrawiam KLAUDIA
Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Autor Wiadomość Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. znam matki, ktore urodziy dzieci chociaz nei chcialy, z presji. I powiem wam, ze to koszmarny widok. Owszem one wychowuja te dzieci, ale nic wiecej. Zero emocji, uczuc. Nigdy nei wdzialam, zeby przytulily takie dziecko, pocalowaly... Jest tylko krytyka i wieczne klotnie, w torych non stop sie przewija: "zaluje ze cie urodzilam" i w jednym przypadku tak juz 20 kobiet nie chce meic dzieci, to nie ma co jej wmawiac egoizmu, nieodpowiedzialnosc etc. ani jej namawiac tylko sie za nia modlic. bo inaczej nic dobregoz tego nie wyjdzie. Na zewnatzr: spelniony obowiazek - urodzone dziecko. Wewnatzr tragedia tego dziecka i matki. Śr lis 09, 2011 20:52 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób _________________Ania Wt lis 15, 2011 14:47 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Temat stary już troszke ale wypowiem nie wiadomo czy nie zmieni się dopiero po urodzeniu dziecka kobieta przekonuje się do macierzyństwa i jej zdanie na ten temat zmienia sie o 180 przypadki warto dać sobie i dziecku szanse(zwłaszcza jeżeli już sie pocznie o co w normalnym współżyjącym małżęństwie nietrudno,nawet przy zabezpieczaniu się),kobieta została przecież stworzona do bycia matką czy to w sensie fizycznym czy tylko nasza też mogą i powinny być dobrymi "matkami" dla np gdzieś że każda kobieta jest powołana do tzw dlaczego Kościół nie chce się zgadzać na bezdzietność:miłość małżeńska musi być płodna,współżycie seksualne zarezerwowane tylko dla małżeństw też nie może być oderwane od płodności. Śr lis 16, 2011 17:39 aggeusz Dołączył(a): So lip 10, 2010 12:46Posty: 1 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Wiele osób jest bezdzietnymi i takie bezdzietne małżeństwa chcą mieć dzieci i oczekują na adopcję. Od kilku lat spotykamy takie małżeństwa na dialogach małżeńskich a potem widzę ich radość z otrzymania ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii biskupiej. Śr sty 11, 2012 19:05 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. szumi napisał(a):Naprawdę się kochający naturalnie chcą tę miłość 'przekuć' na owszem, jest to sakrament dla osób naprawdę się zgadzam się. Uważam, że małżeństwo może być bardzo szczęśliwe BEZ dzieci - a nawet szczęśliwsze niż z dziećmi. Dzieci to masa problemów i wieczny stres. N sty 15, 2012 16:40 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. aggeusz napisał(a):Jeśli ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii po co się radzić? Jeśli oboje się dogadają, że nie chcą dzieci, to czemu mają nie wziąć ślubu kościelnego? Mają się spowiadać ze swoich pogladów księdzu? Po co? N sty 15, 2012 16:42 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób Co do cech - tak, wyłażą z nas wtedy również te najgorsze cechy....Dziecko potrafi doprowadzić do furii na maxa....Nie uważam by dzieci dawały mi jakikolwiek napęd do pracy, raczej zniechęcenie życiem z powodu wiecznego stresu, problemów i wydatków ciągłych....Jak już są - trzeba wychować i uważam by dzieci mnie rozwijały - raczej czuję , że się cofam w rozwoju - no ale taki już los matek... N sty 15, 2012 16:45 mareta Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17Posty: 2586 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. "Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego małżeństwa. N sty 15, 2012 18:11 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było N sty 15, 2012 18:32 epsilon Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 21:32Posty: 111 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było I myslisz, ze Bog da sie na to "nabrac"? N sty 15, 2012 22:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):No to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było Sadzę, że lepiej urodzić i oddać innym ludziom, którzy je pokochają. Plan będzie wykonany. Możecie sobie zmajstrować jeszcze jedno na takich samych zasadach. 20% par nie może mieć dzieci. Będzie usprawiedliwienie: mamy defekt, ale mimo to zmajstrowaliśmy te dzieci. Bóg zadowolony, rodzice adopcyjni też....my mamy spokojne sumienie. N sty 15, 2012 22:49 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm współczuję ci. Serio, poważnie mówię. Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. Jesteśmy niepodzielną jednością, i nie miałam pojęcia że można tak kogoś kochać póki się nie urodzili. Nie znałam tej dumy jak to kiedy Bąbel odnosi kolejne sukcesy jako czołowy bystrzak matematyczny w klasie, i takiej samej kiedy Bąbelek wreszczie narysował "ludzia" w przedszkolu bo do tej pory tylko bazgrał Tego uczucia kiedy się przytulają, włażą na kolana, (nawet starszy- już wielki chłop). Co więcej podobne odczucia mają moje kolezanki (jest nas 4 młode mamy w pracy) i tak samo tęsknią za swoimi słodziakami. Ja jestem pewna że dzieci sprawiają że staję się lepszym człowiekiem, i nawet ich marudzenie i wybryki są dla mnie szkołą cierpliwosci- jasne, porażki sie zdarzają jak każdemu. _________________Ania Cz sty 19, 2012 18:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. A nie zauważyłaś, że TY "wakacje" od dzieci masz CODZIENNIE będąc w pracy, a tamta matka "wakacji" od dzieci nie ma NIGDY? Ma ona pełne prawo chociaż raz w roku odpocząć od dzieci i wręcz jest to konieczne!!! Ty odpoczywasz od dzieci całymi roboczymi tygodniami - a tylko wieczorami, w weekendy i na urlopie masz dla nich naprawdę ja chodziła do pracy to marzyłabym o wakacjach z dziećmi. Póki co marzę o wakacjach BEZ DZIECI. Pt sty 20, 2012 10:17 zielona Dołączył(a): Śr paź 19, 2005 15:25Posty: 581 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Ikm, ja odczytałam post kropeczki jako właśnie wyraz zrozumienia m. in. dla Twojej sytuacji. Pt sty 20, 2012 20:24 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm, nie wiem czy można nawać wakacjami od dzieci po prostu zwykła konieczność utrzymania rodziny. Z jednymi zarobkami byłoby u nas cienko, więc pracuję (cięzko, i za dużo), nie narzekam, dziekuję BOgu za wspaniałe dzieci i za każda chwilę z nimi. Dziewczyna o której wspomniałam podjęła inną decyzję i nie wróciła do pracy, w sumie nie mozna powiedziec że tego załuje- bo tak naparwdę życie mamy pracującej jest trudne i zwykle dzień jest zapakowany szczelnie obowiązkami od świtu do nocy, ale ma takie odczucie o jakich wspomniałam. Ja osobiście uważam że lepiej jest jak kobieta pracuje, (lepiej dla jej psychiki), a optymalnie jeśli ma możliwośc pracować mniej godzin a przynamniej mniej niż ja naprzykład:) (ten tydzień - 8- 24- 8- 12- 24). Ja wstaję codziennie o 6 albo wcześniej, zawożę dzieci doszkoły i przedszkola, w pracy muszę być przed po 15 je odbieram (mówię o dniach kiedy pracuję "tylko" 8 godzin), często zakupy robię późnym wieczorem, gotuje, robię normalnie wszystko w domu, sprawdzam synkowi lekcje, zawożę na basen, często bywa tak że usiąśc na chwile mogę dopiero o 22. A pomimo to sa dla mnie wieczną radością. Nie wiem z czego to wynika. Uwielbiam Bąbli i tyle ... _________________Ania So lut 04, 2012 20:44 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
W dniu o 21:35, aliosza napisał: ile masz lat? czy często spotykasz się z negatywnymi reakcjami ludzi z tego powodu? Nie chcesz dzieci przez chorobę czy po prostu nie czujesz potrzeby? Mam 31 lat, partnera od 10 lat, obydwoje nie chcemy mieć dzieci. Z różnych powodów, które pominę, nie mogę ich mieć, ale nigdy mi na tym nie zależało więc informację, że nie mogę ich rodzić, przyjęłam raczej obojętnie. Z negatywnymi reakcjami się raczej nie spotykam, bliskie mi osoby znają mój stan zdrowia i sami są ostrożnie i racjonalnie nastawieni do idei rodzicielstwa (nawet jak je mają, zdają sobie sprawę z poświęcenia, jakie wymagają). Z rodziną nie gadam za dużo i ich jęki pt. "chcemy wreszcie wnuki" mnie nie ruszają - poza mną całe kuzynostwo jest bezdzietne, nie wiem, chyba się uparliśmy Największy problem jest z lekarzami, bo im zawsze muszę tłumaczyć swoją decyzję i niektórzy na siłę chcą mi wmówić, że w głębi duszy na pewno pragnę tego dziecka. Postaraj się tym nie przejmować i przygotować się na to, że coraz częściej będziesz słyszała uwagi na ten temat. Zwłaszcza, że zbliżasz się do wieku, w którym jest to wymagane ("bo jak nie teraz, to kiedy?!"). Ze swojej strony polecam stronę " na której są niesamowicie fajne artykuły o presji, jaka jest wywierana na bezdzietne osoby. Jest też strona i grupa na fb "żałuję rodzicielstwa" - dużo jest tam osób bezdzietnych, a publikowane historie fajnie pokazują, że rodzicielstwo niekoniecznie jest dla każdego. Jeśli ugniesz się społecznej presji, to nikogo nie zadowolisz - potem ludzie będą jęczeć, że Twojemu bąbelkowi by się przydało rodzeństwo. I nikt Ci nie pomoże w wychowywaniu, nawet jak tak będą deklarować wcześniej. A niestety jeśli chodzi o związki, to one często psują się właśnie z powodu dzieci - o tym się nie mówi, ale większe szanse na szczęśliwy związek masz w związku bez dzieci. Bo skupiasz się na partnerze. Nie da się dbać o relacje w momencie, kiedy Twoje dziecko wymaga nieustannej uwagi.
napisał/a: Balonek 2011-06-22 20:23 Ijo napisal(a):Otóż czy każda kobieta , by czuc sie w 100% kobieta musi urodzic dziecko lub dzieci? Czy rzeczywiście drzewo , które nie daje owocu trzeba ściąć? Czy głównym powołaniem kobiety jest macierzyństwo? A co z kobietami, które nie chca byc matkami. to, że posiadasz macicę nie zobowiązuje cię do posiadania dziecka. Masz jeszcze wolną wolę. Czasy się zmieniły, dziś sama możesz decydować o tym czy chcesz się poświęcać dla dziecka. Od siebie dodam, że ja również nie czuję powołania. Jednak w tym przypadku, mój partner podziela moje zdanie. Kiedy nasi znajomi pracują na dwa etaty, żeby utrzymać rodzinę, odmawiają sobie wakacji, rzucają studia, chodzą zmęczeni, sfrustrowani, bo dzieciak ma kolkę, płaczę, rozrabia, choruje itp., my możemy spokojnie się kształcić, awansować w pracy, zwiedzać Europę, wychodzić wieczorami na piwko czy odkładać pieniążki na auto lub mieszkanie, a nie wydawać na pieluchy... Kiedyś koleżanka zarzuciła mi egoizm, zapytała się również kto będzie się mną opiekował na starość... Przyznam się szczerze, nie wiem co jest większym egoizmem- moja ewentualna starość w domu opieki u boku pielęgniarek, którym płaca za opiekę, czy bycie "kulą u nogi" swoje dziecka w chwilach kiedy człowiek sam nie jest w stanie iść do toalety...
nie mogę mieć dzieci forum