A oto kilka propozycji wycieczek chustowych, głównie w paśmie reglowym. Poukładane w kolejności od najłatwiejszej do najtrudniejszej (ale ocena jest subiektywna a różnice nie są wielkie). Każda z nich to około 3-4 godziny marszu. W sam raz dla niemowlaka,który może zapragnąć nieco dłuższych postojów.
Lake Morskie Oko: Morski Oko - half walk, half hike - See 876 traveler reviews, 1,674 candid photos, and great deals for Tatra National Park, Poland, at Tripadvisor.
Wybierz wygodnie transport prywatny pod szlak nad Morskie Oko i dopasuj go do swoich indywidualnych potrzeb. Możesz skorzystać z oferty prywatnej taksówki, która zabierze do 4 – osób nad szlak pod Morskie Oko, lub też skorzystać z busów dla grup 8 osobowych, 17 – osobowych, a nawet do 24 osób jednocześnie.
oko » morskie. oko » może być magiczne. oko » mrugnięcie. oko » na pawim ogonie. oko » narząd do rzucania. oko » narząd optyczny. oko » narząd z plamką. oko » narząd zmysłu. oko » niejedno w sieci. oko » obiektyw. oko » oczko. oko » oczysko. oko » ognisko. oko » okolone rzęsami. oko » okrągła, lśniąca powierzchnia wody
Przykładowe miejsca, które warto odwiedzić. W Tatrach warto rozważyć zwiedzenie Dolin Rybiego Potoku, Strążyskiej, Chochołowskiej, Białego, a za polską granicą także Dolin Rohackiej i Cichej. Oczywiście miejsc jest bardzo wiele, ale nie sposób wszystkich przedstawić w jednym wpisie. Wybierać się w Tatary z wózkiem, warto
In Zakopane. Updated: April 5, 2023. Morskie Oko is one of the true highlights of a trip to the Polish Tatra Mountains and the town of Zakopane. It’s a jaw-dropping alpine lake that sits in a deep valley right on the edge of the country, with the soaring peak of Rysy (the highest in Poland) keeping watch overhead.
. Ludzie gór nad Bałtykiem - jak przetrwać z niemowlakiem nad morzem? Pojawienie się dziecka może wywrócić życie świeżo upieczonych rodziców do góry nogami. Kochacie górskie wędrówki i dotychczas wszystkie urlopy spędzaliście na szlaku? Nie wyobrażacie sobie jednak zdobywania górskich szczytów z niemowlakiem, a spacery dolinami Was nie interesują? Może to dobry czas, aby pojechać… nad morze? Polskie wybrzeże Bałtyku oferuje świetne warunki do wypoczynku z maluchem. Także dla Ludzi Gór. Plażowanie na miarę Ludzi Gór Nad morzem wszystko jest prostsze Kiedy Wasz Niemowlak daje Wam popalić i walczycie o każdą godzinę snu, nie warto dokładać sobie wyzwań zbyt ambitnymi planami na urlop. I choć górskie wycieczki wydają się kuszące, a bogata oferta nosideł turystycznych każe wierzyć, że razem z maluchem pokonacie kilometry górskich szlaków… nic na siłę! Nie każde dziecko toleruje kilkugodzinne przebywanie w nosidle. Nie każdy rodzic po zarwanej nocy ma ochotę ruszać w góry. Urlop nad morzem pozwala wyswobodzić się z planów i oczekiwań i zapewnia mnóstwo pięknych i spokojnych miejsc do odpoczynku na wyciągnięcie ręki. Polskie morze... Wasze Dziecko może drzemać na plażowym kocu - nic tak nie uspokaja, jak miarowy szum morskich fal. Nigdzie nie musicie iść, nikomu się nie spieszy, możecie poczytać książkę, albo też uciąć sobie małą drzemkę…Kiedy Wam się znudzi obozowanie w jednym miejscu, owszem, możecie przejść się wzdłuż plaży, nawet kilka kilometrów (i tu nosidło lub chusta mogą się przydać). Zawrócicie, kiedy będziecie chcieli. Nadmorski trening pod zimowe biegówki Ważne, aby wybrać spokojne miejsce noclegowe, niedaleko plaży. Może to być przyczepa lub domek campingowy w nadmorskim leśnym pasie. Rozważcie również inne możliwości, jak mieszkanie lub hotelowy pokój z balkonem, na którym spokojnie wypijecie kawę i wysuszycie mokre ręczniki. ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ Rodzice maluchów ładnie przesypiających noc decydują się nawet na nocleg pod namiotem i wielu jest zadowolonych z takiej opcji. Ważne, aby dopasować wybór miejscówki do swoich aktualnych potrzeb, do wymagań dziecka i do Waszego stylu życia. Przewaga Bałtyku nad Morzem Śródziemnym Kilka lat temu kabareciarze natrząsali się, że Polska ma góry na południu i morze na północy, w związku z czym zimą na stokach brakuje śniegu, a latem na nadmorskich plażach bywa zimno. Osobiście nie wyobrażam sobie jednak przetrwania w czterdziestostopniowym upale nad Morzem Śródziemnym (a tak bywa w lipcu i sierpniu). Kiedy jest trochę chłodniej, wystarczy się ubrać. Kiedy z nieba leje się żar, nie jest tak łatwo. Pozostaje poszukiwanie cienia, albo chowanie się do klimatyzowanego pokoju. Latem wolę zabrać ze sobą bluzy i kurtki z kapturem i jechać nad Bałtyk. Tam rzadko panuje upał, który jest szczególnie niebezpieczny dla niemowlaków. Nie mają one jeszcze dobrze wykształconej zdolności termoregulacji. Jednocześnie polskie wybrzeże Bałtyku oferuje całkiem sporo słonecznych, ciepłych dni - zwłaszcza na przełomie lipca i sierpnia pogoda jest naprawdę przyjemna i zdecydowanie czuje się w powietrzu lato. Zabawy na plaży w lecie Oprócz bardziej znośnych temperatur niewątpliwą przewagą jest… odległość. Z większości miejsc w Polsce można wybrać się nad Bałtyk samochodem, nawet z niemowlakiem. Dzięki temu możecie wygodnie spakować wszystkie przydatne gadżety, jak wózek, nosidło czy łóżeczko turystyczne, a jednocześnie dojedziecie na miejsce raptem w kilka godzin. Maluch będzie bezpiecznie podróżował w foteliku, co wcale nie jest oczywiste w przypadku transportu z lotniska w postaci taksówki czy autokaru biura podróży. Jak przemycić górskie aktywności nad morze? Wędrówki i wycieczki rowerowe Polskie wybrzeże to piękne piaszczyste plaże dające możliwość długich spacerów brzegiem morza. Wybierzcie na nocleg niewielką miejscowość, a najlepiej jej obrzeża, dzięki czemu unikniecie tłoku na plaży. Zapakujcie dziecko w nosidło lub chustę (zależnie od preferencji i wieku malca) - to świetny moment na przetestowanie takiego sprzętu przed ewentualnym wyjazdem w góry. Możecie sprawdzić, jak Wasz Maluch reaguje na przebywanie w nosidle, czy szybko się niecierpliwi. Nad brzegiem morza Na aktywne spacery po plaży warto zabrać kije do nordic walking. Na płaskim terenie sprawdzą się lepiej niż kije trekkingowe. Idąc na boso, uważajcie, aby nie uderzyć palcami stopy w kijek. Sprawdziłam na sobie - boli! Spakujcie do plecaka prowiant, koc i wiatrochronne kurtki z kapturami. Przydadzą się nie tylko jako odzież wierzchnia w razie wiatru, ale także jako tymczasowy parawan, kiedy postanowicie zatrzymać się na odpoczynek. Tymczasowy parawan z kurtek i kijków do nordic walking Sprawdźcie alternatywną trasę na wypadek silnego wiatru. Często w lesie rosnącym wzdłuż plaży poprowadzone są szlaki turystyczne, ciągnące się wzdłuż wybrzeża. W razie potrzeby możecie kontynuować Waszą wędrówkę zaciszną leśną ścieżką. Dodatkową atrakcją takiej trasy będą skaczące po drzewach wiewiórki i szyszki leżące pod stopami. Leśne szlaki wzdłuż wybrzeża to również wspaniałe trasy na wycieczki rowerowe. Jeśli Wasz niemowlak samodzielnie siedzi, możecie wypożyczyć rowery i przyczepkę i ruszyć przed siebie. Podglądanie przyrody Zamiast górskich kozic i dostojnych jeleni, nad morzem macie szansę spotkać sporo gatunków ptaków. Obserwacje ułatwi Wam lornetka, choć przyzwyczajone do smakołyków mewy mogą podchodzić naprawdę blisko. Pamiętajcie, że mewy to dzikie zwierzęta i doskonale radzą sobie same ze znajdowaniem pokarmu. Nie należy dzielić się z nimi jedzeniem, a już zwłaszcza chlebem lub ciasteczkami, które mogą im po prostu zaszkodzić. Spotkanie z mewą Na leśnych nadmorskich campingach z pewnością wypatrzycie kowaliki - maleńkich akrobatów, gramolących się po pniach sosen głową w dół. Rozrywki dostarczą też wiewiórki - “leśni kamikaze”, wykonujący karkołomne skoki wysoko, w koronach drzew. Ciekawostką są pływające w morzu galaretowate meduzy, mieniące się odcieniami różu i fioletu. Trening na miarę chęci i możliwości Jeśli po górskim urlopie wracaliście pełni energii i w dobrej formie fizycznej - mam dla Was dobrą wiadomość: nad morzem również możecie spędzić czas aktywnie (na ile Wasz niemowlak Wam pozwoli). Aktywnie z dzieckiem Miłośnicy biegów terenowych będą zadowoleni - po nadbałtyckiej plaży biega się wyśmienicie. Jeśli tylko znajdziecie odrobinę chęci, możecie (na zmianę) zakosztować treningu o poranku lub wieczorem, kiedy przyjemny chłód zachęca do aktywności. To dobra recepta na powrót do formy (lub jej utrzymanie), zanim wrócicie do biegów górskich. Wprawdzie bieganie po plaży jest mniej ekscytujące niż pokonywanie górskich szlaków, ale za to lekko amortyzująca powierzchnia będzie zbawienna dla Waszych kolan. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do Waszych butów biegowych, nie musicie z nich rezygnować. Da się w nich biegać po mokrym piasku nad samym brzegiem morza. Trzeba tylko uważać na fale (ale dzięki temu nie jest nudno!). Z dziećmi nigdy nie jest nudno! Nad morze warto zabrać także matę do jogi lub fitnessu. Na plaży ćwiczy się wyśmienicie, a takie bardziej stacjonarne ćwiczenia możecie wykonywać z maluchem u boku. W ramach planu minimum spróbujcie rozciągania na plażowym kocu lub nieopodal niego. Rozciąganie na plaży Jeśli fale nie są zbyt duże, macie szansę zakosztować przyjemności, jaką daje pływanie w morzu. To wspaniały trening dla mięśni i ulga dla stawów. Temperatura wody w Bałtyku często nie jest zbyt wysoka. Wzorem morsów zróbcie zatem krótką rozgrzewkę przed wejściem do wody, aby pobudzić krążenie. Z pewnością warto też mieć ze sobą bluzę z kapturem, którą założycie po kąpieli. Pływając w morzu, warto trzymać się blisko brzegu. Fale i prądy morskie to nie są żarty. W Bałtyku zdarzają się prądy wsteczne, tzw. “cofki”, które wciągają pływaków wgłąb morza. Osobiście bardzo dobrze czuję się w wodzie, jednak w przypadku morza chętnie wybieram do pływania miejsca, gdzie niedaleko brzegu jest trochę głębiej (wystarczy woda do pasa), a kawałek dalej jest druga płycizna, gdzie wody jest tylko po kolana. Wtedy jestem pewna, że nie zostanę porwana wgłąb morza. Układ dna morskiego zmienia się co jakiś czas, dlatego nie polecę Wam konkretnego miejsca z takim jego ukształtowaniem. Orzeźwiająca kąpiel w morzu Inną formą zwiększenia bezpieczeństwa jest pływanie przy plaży strzeżonej przez ratowników. Nad Bałtykiem pracują odpowiednio przeszkoleni i wyposażeni w łódki profesjonaliści z doświadczeniem, co znacząco zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Warto polegać nie tylko na ich umiejętnościach, ale także na wiedzy. W razie zagrożenia (wysokie fale, “cofka”, niska temperatura wody grożąca hipotermią, sinice etc.) ratownicy wywieszają obok swojego stanowiska czerwoną flagę, która oznacza zakaz wchodzenia do wody. Flaga biała na plaży strzeżonej oznacza, że można się kąpać. Górskie opowieści Nad morze koniecznie trzeba zabrać ciekawą lekturę. Kiedy Maluch uśnie w Waszej “Bazie Wysuniętej” na plażowym kocu, możecie czytać o dalekich Himalajach. Godne polecenia są również audiobooki, wystarczy mieć przy sobie telefon z słuchawkami (starajcie się zabezpieczyć sprzęt elektroniczny przed wszędobylskim piaskiem). Niedobór książek papierowych można (za przystępną kwotę) uzupełnić na popularnych nadmorskich straganach, jednak tam nie zawsze znajdziecie coś naprawdę ciekawego. Lepiej przywieźć książki ze sobą. Przezorny zawsze ubezpieczony! Sprzęt górski przydatny nad morzem Zaskakująco dużo górskiego ekwipunku przydaje się również nad Bałtykiem. Oto konkretna lista rzeczy wraz z nadmorskim zastosowaniem: Kurtka z kapturem. Bez niej zginiecie marnie. Kurtka z membraną chroniącą przed wiatrem i deszczem nad morzem jest na wagę złota. Możecie pomyśleć również o kurtce lub pelerynie dla dwojga, aby ochronić także Wasze dziecko w nosidle lub chuście. W razie potrzeby z własnej kurtki bez problemu zrobicie wiatrochronny becik na niemowlaka lub parawan. Wiatrochronne spodnie dla Was i kombinezon dla dziecka. Oczywiście, da się bez nich przeżyć nad morzem, ale pewnie i tak macie taką odzież w domu, więc zabierzcie je ze sobą dla własnego komfortu. Zamiast narzekać na ochłodzenie, lepiej solidnie się ubrać i bez przeszkód wdychać jod z nadmorskiego powietrza. Plecaki. pomieszczą koc plażowy, parawan lub namiocik przeciwwiatrowy, pieluchy, zabawki, ręczniki i cały ten majdan, który “zwykli śmiertelnicy” noszą w niewygodnych i zajmujących ręce plażowych torbach. Szybkoschnące ręczniki. zajmują niewiele miejsca i są arcyprzydatne po kąpielach w morzu. Termosy. Dają niezależność i możliwość dłuższego pobytu na plaży lub na wycieczce w lesie. Przechowacie w nich kawę (w termosie na płyny) lub ciepły posiłek dla dziecka lub siebie (w termosie żywieniowym). Wielorazowe butelki na wodę z tritanu lub aluminium. Przecież także nad morzem warto dbać o ograniczanie jednorazowego plastiku. Jeśli nie jesteście pewnie jakości wody w kranie, możecie zabrać ze sobą przenośny filtr, np. taki w formie dzbanka. Kije do nordic-walking lub ewentualnie trekkingowe. Pomogą utrzymać prostą sylwetkę podczas nadmorskich wędrówek z plecakiem i/lub dzieckiem w nosidle. Przydadzą się też jako stelaż tymczasowego parawanu lub daszku przeciwsłonecznego w wersji “zrób to sam”. Czołówki. Ułatwią życie na campingu. Takie z trybem światła czerwonego sprawdzą się także jako lampka nocna nie rażąca w oczy. Sandały trekkingowe. Są bardzo wygodne, dobrze znoszą kontakt z piaskiem i wodą, szybko schną. Czego chcieć więcej? Hamaki. Must have na campingu, przydadzą się także na drzemkę w nadmorskim lesie. Hamak to podstawa udanych wakacji, zarówno w górach, jak i nad morzem. Karimaty. Po deszczu skutecznie oddzielą Was od wilgotnego piasku na plaży. Kartusz i palnik. To sprzęt raczej dla koneserów, ale jeśli wybieracie się na camping - może się przydać do przygotowanie porannej kawy bez spuszczania z oka śpiącego malucha. Chusty typu “buff”. Podobnie jak w górach, sprawdzą się jako podręczna osłona przed słońcem i wiatrem. Kurtka z kapturem przydaje się nie tylko w górach Może się okazać, że nawet nie widząc morza przez lata, jesteście lepiej wyekwipowani na wakacje nad Bałtykiem od jego zagorzałych fanów. Cóż, używane w górach ubrania outodorowe nadają się po prostu do dłuższego przebywania na zewnątrz, w przeróżnych warunkach pogodowych. Co jeszcze zabrać na wakacje nad Bałtykiem z niemowlakiem? Z pewnością warto uzupełnić ekwipunek o kilka drobiazgów. Kilka z nich z pewnością macie w domu, niektóre trzeba będzie dokupić lub pożyczyć od rodziny lub znajomych. Koc plażowy. polecam naturalne tkaniny, jak bawełna lub len. Niektórzy preferują koce piknikowe “podbite” warstwą aluminium. Możecie zabrać zwyczajny koc bawełniany i w razie chłodu podłożyć pod spód karimaty lub alumaty. Parawan i/lub namiot plażowy. Możecie uszyć go sami i uzupełnić bambusowymi kijkami lub kupić gotowy. Osłoni Was od wiatru i sypiącego w oczy piasku. Namiot plażowy o wygiętych ściankach (wygląda jak połowa namiotu typu igloo) ochroni także Wasze dziecko przed słońcem. Te akcesoria plażowe bez problemu kupicie na miejscu, jednak w przypadku pojedynczego wyjazdu warto pożyczyć parawan lub namiocik od Waszych bliskich. Czapki z daszkiem lub kapelusze chroniące głowy przed słońcem. Daszek lub rondo kapelusza osłonią oczy. Chusta do noszenia najmniejszych dzieci. Przyda się, jeśli jeszcze za wcześnie na nosidło. Na plaży może służyć za koc chroniący przed ewentualnym chłodem. Stroje i spodenki kąpielowe. Zabawki umilające spędzanie czasu na plażowym kocu, np. foremki do robienia babek, drewniane klocki, autka etc. Baza wysunięta na nadbałtyckiej plaży - wersja DIY Uroki morza Jak widzicie, można przemycić nieco gór nad morze, jednak nie warto przesadzać. Wakacje z niemowlakiem nad Bałtykiem mogą mieć swój własny urok i być czymś więcej niż namiastką wyjazdu w góry. Być może kojący szum morskich fal, zapach soli w powietrzu, delikatna bryza na policzkach i smak ryb z nocnego połowu zapadną Wam w pamięć i każą wrócić nad Bałtyk za jakiś czas? Marynarze mówią, że wiatr i bezkresna przestrzeń są uzależniające. Na pewno warto wrócić nad morze, kiedy Wasze dziecko będzie na tyle duże, aby budować zamki z piasku i uczyć się pływać pod czujnym okiem mamy lub taty. Paskowe atrakcje Już z niemowlakiem możecie skorzystać z typowo morskich atrakcji, jak pierwsze kąpiele w słonej wodzie (choćby zamoczenie nóżek), przeskakiwanie nad falami (to z maluchem na rękach), badanie struktury i właściwości piasku (powitajcie erę piaskowych babek), oglądanie sosnowych szyszek i obserwowanie mew. Jeśli jadacie ryby, spróbujcie dorsza lub flądry (to oczywiście propozycja dla rodziców) w lokalnej knajpce i kupcie wędzone ryby w sklepiku niedaleko portu. Jeśli macie dostęp do kuchni lub grilla, możecie także własnoręcznie przyrządzić sobie rybę kupioną rankiem wprost z kutra - od rybaków (poproście o filetowanie - fachowiec wyposażony w porządny nóż zrobi to dużo szybciej niż Wy). Na Spacer po porcie przyda się plecak, karimaty i termos z herbatą Wybierzcie się na spacer po większym porcie, obejrzyjcie kutry i żaglowce. Spróbujcie przycupnąć nieco dalej (aby nie było za głośno dla Waszego Dziecka) i posłuchać koncertu szant - żeglarskich pieśni. Wspaniałym widowiskiem, choć trudnym do obejrzenia z niemowlakiem, jest nadbałtycki zachód słońca. Na początku lata słońce na polskim wybrzeżu zachodzi późno, nawet po godzinie 21:30. W drugiej połowie sierpnia zachód słońca zobaczycie nawet półtorej godziny wcześniej. Jeśli Wasz Maluch o tej porze już śpi, jedyną opcją podziwianie zachodu słońca we dwoje wydaje się wymknięcie się na plażę podczas wspólnego urlopu z Waszymi rodzicami, którzy przypilnują wnuczka lub wnuczki. Jeśli Wam się nie uda, będziecie mieli powód, aby wrócić nad Bałtyk za jakiś czas. Zachód słońca nad Bałtykiem Jeśli wybierzecie miejsce z dala od dużych kurortów, wakacje z niemowlakiem nad morzem pozwolą Wam na relaks i obcowanie z naturą. Będziecie mieli również szansę na poznanie specyficznej kultury Ludzi Morza. Marynarze i Ludzie Gór mają wiele wspólnego – lubią bliskość przyrody i zmaganie się z żywiołami, ale równie mocno kochają wieczory przy ognisku i niekończące się opowieści o dalekich podróżach i niesamowitych przygodach. Kto wie, może również Wy połkniecie „morskiego bakcyla” i na stałe wpiszecie w swój kalendarz choćby krótki urlop nad Bałtykiem? Przeczytałeś artykuł w portalu - Miejsca Przyjazne DzieciomPOLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<< Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Portal
Mam wrażenie, że każdy post opisujący nasze wyjazdy mogłabym zacząć słowami “Było świetnie, ten wyjazd na pewno będziemy długo wspominać“. Co ja poradzę… po prostu każdy wypad jest inny i każdy przynosi nam dużo pozytywnych emocji. Ostatni pobyt w Zakopanem był wyjątkowy pod tym względem, że pierwszy raz mieliśmy w planach wybrać się na górskie szlaki zimą! Już pierwszego dnia, po barrrdzo wczesnej pobudce, po 7 godzinach trasy autem i po zakwaterowaniu, wybraliśmy się na bieganie, by rozruszać trochę nóżki. W okolicy mieliśmy Gubałówkę. Zawsze tam wjeżdżaliśmy kolejką, tym razem chcieliśmy się tam znaleźć o własnych nogach. Czasu nie mieliśmy za dużo, gdyż miało się zaraz ściemniać. Pogrzaliśmy do góry. Mimo ogromnej ślizgawicy i lodu na trasie, udało się wejść i zbiec na miejsce! Tak świetnie zaczęliśmy ten wyjazd i czuliśmy, że będzie cudownie! Nie myliliśmy się! Następnego dnia, Eryk bardzo się uparł i pojechaliśmy kupić kijki. Oczywiście w sklepie twierdziłam, że są nam zupełnie niepotrzebne! Przecież mamy się zmęczyć, niech pracują nogi a nie będziemy sobie pomagać. Wiecie co? …. Przez kolejne dwa dni na trasie powtarzałam chyba z 10 razy “Kocham Cię Eryk jeszcze bardziej za te kijki“. W krytycznych momentach bardzo się przydały! Dobrze, że mogliśmy się nimi podzielić, choć czasami przyznam zabierałam dwa. Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną dosyć płaską trasę, jednak kilometrażowo sporą. Cel: Morskie Oko. To chyba najpopularniejszy szlak. Jak wspominaliśmy w poprzednim poście– dużym plusem gór zimą jest mniejsza ilość osób. Tłoczyło się jedynie na skrótach. Obecne tam kamienie, były konkretnie oblodzone lub totalnie zasypane przez śnieg. Pokonanie ich sprawnie było już małym wyzwaniem. Na całym odcinku trasy do Schroniska PTTK Morskie Oko narzuciliśmy na prawdę niezłe tempo. Już na miejscu odczułam kilometry w nogach. Mimo zmęczenia postanowiliśmy ruszyć na Czarny Staw. Przecież byliśmy już tak blisko. Trasę skrócić można było przez zamarznięte Morskie Oko. Odchodząc od schroniska przywitał nas cień, gdyż słońce schowało się za górami i zrobiło się nieco zimniej. Ale to był dopiero początek. Podczas trasy spotkaliśmy wspominanych w wcześniej “dupozjazdowiczów“. A sami dzielnie dreptaliśmy do góry. Pamiętam, że Eryk dwukrotnie pytał mnie czy na pewno idziemy do góry. “Hello, przecież już tak blisko, widać końcówkę” – odpowiadałam lekko ześlizgując się po tafli. Było cudownie! Krok po kroku posuwaliśmy się do przodu! To co zobaczyliśmy na górze stanowczo wynagrodziło wszystkie starania. Jednak było coś jeszcze, co mnie zaniepokoiło. Idąc do góry zupełnie nie patrzyłam w tył. Nie oglądałam się za siebie. Gdy z samej góry spojrzałam w dół…zmroziło mnie totalnie! Nie z powodu temperatury, lecz z wrażenia i strachu. Eryk rozgrzał mi zmarznięte palce, nagrałam oczywiście kilka relacji i trzeba było zacząć schodzić w dół… po prawie pionowej ścianie. Tutaj zaczęły się “schody” choć wtedy bardzo chciałabym te prawdziwe zobaczyć na trasie. Zejściem było to ciężko nazwać, niby krok, jeden ślizg, wbicie kijka i dwa kroki. Trochę ślamazarnie, z drżącymi nogami, ale udało się nam spokojnie zejść. Oczywiście spróbowaliśmy zjazdów na tyłeczku. Tak bardzo nam się to spodobało, że powtarzaliśmy to przy możliwej okazji następnego dnia. Na prawdę uważam, że to czasami bezpieczniejsze niż schodzenie po niepewnym szlaku. W drodze powrotnej, biegliśmy, delikatnie zwalniając tylko na mocnych zakrętach. Do dzisiaj się zastanawiam, skąd wzięliśmy siły na ten bieg. Okej, przyznam, że zaliczyliśmy oboje chyba z dwa większe upadki, ale udało się zbytnio nie poobijać! Siły skończyły się nam po dotarciu na miejsce noclegu. Zdążyliśmy tylko zjeść obiad, taki wiecie ‘na szybko’: wcześniej ugotowany ryż, do tego kurczak i kapustka kiszona. Na prawdę, nie potrzebowaliśmy niczego więcej. Później totalnie odłączyło nam akumulatory i spaliśmy do rana! Następnego dnia czekała nas kolejna przygoda. Zrobiliśmy jeszcze dłuższą trasę: z Jaszczurówki, przez Polanę Olszyńską, Nosalową Przełęcz, zupę w Schronisku PTTK Murowaniec, po sam Nosal. Pogoda nam sprzyjała przez cały wyjazd, więc aż, żal byłoby jej nie wykorzystać! Chyba oboje nie spodziewaliśmy się, że góry zimą tak bardzo nas zachwycą! Śnieg jest biały, niebo niebieskie a zima zimna! Jednak to co zobaczyliśmy i przeżyliśmy to było coś zupełnie nowego niż zmęczenie w ciepłe dni. Odzież termoaktywna na zdjęciach- SPAIO: koszulka MERINO W02 + spodnie MERINO W02
Kochacie góry? Jeśli letnie wakacje w górach planujecie spędzić w Zakopanem z dzieckiem, czeka na Was mnóstwo atrakcji i to nie tylko tych, które można spotkać podczas wędrówek na górskich szlakach. Podpowiadamy, co robić na wakacje z dzieckiem w niepogodę oraz w słoneczne dni, gdy będziecie mieli dość górskich wędrówek. Wodna zabawa w aquaparku Zakopiański aquapark to miejsce pełne atrakcji. Można tu nie tylko popływać w basenie, ale także przejechać się jedną z pięciu zjeżdżalni, pokonywać prąd rwącej rzeki czy leniuchować w jacuzzi. Wielbiciele opalania z pewnością docenią wygodne leżaki wystawione na słonecznym tarasie, z którego rozpościera się piękny widok na Tatry. Obojętnie, czy odwiedzicie Zakopane z dzieckiem latem, czy zimą – zajrzyjcie tu koniecznie! Spacer nad Morskie Oko To obowiązkowy punkt każdej wizyty w Zakopanem z dzieckiem. Planując wycieczkę na Morskie Oko z maluchem, należy pamiętać o tym, że droga jest naprawdę długa i małe stópki mogą jej nie podołać, dlatego warto zabrać ze sobą nosidło. Wielka Krokiew – coś dla fanów skoków narciarskich To najbardziej znana skocznia narciarska w Polsce, która ma wysokość 134 m, a jej punkt konstrukcyjny usytuowany jest na 120. m. Jest to największy obiekt tego typu w naszym kraju. Zwiedzanie skoczni kosztuje kilka złotych. Na jej szczyt można wjechać wyciągiem krzesełkowym. A dla leniuchów… wjazd na Gubałówkę lub Kasprowy Wierch Chcecie podziwiać piękne widoki bez wysiłku? Wybierzcie się z dzieckiem na Gubałówkę lub Kasprowy Wierch, gdzie można wjechać koleją nawet z najmniejszymi turystami. Niestety, za przejazd w najwyższym sezonie (szczególnie na Kasprowy) trzeba dość słono zapłacić. Park rozrywki Letnia Zabawa Tor pontonowy, euro bungee, symulatory snowboardu i wodne kule – to tylko kilka z atrakcji, które czekają na odwiedzających Letnią Zabawę. Park czynny jest od do od połowy kwietnia do połowy października. Szaleństwo w Małpim Gaju Pada? W małpim gaju najmłodsi mogą rozładować energię pod dachem. Na II piętrze Centrum Handlowego Szymonek w Zakopanem czekają na nich labirynty, dmuchańce, zjeżdżalnie i ogromne baseny z piłeczkami. Podczas zabawy rodzice mogą odpocząć w kawiarence. Więcej atrakcji dla dzieci w Tatrach i na Podhalu znajdziecie na stronie:
Morskie OkoPierwszą górską wycieczki rozpoczynamy od rodzin z najmłodszymi dziećmi, które jeżdżą jeszcze w wózku. Z wózkiem nie mamy za dużego wybory. Są jednak miejsca, gdzie nim szlak - czyli Morskie Oko, prowadzi tam asfaltowa droga, gdzie spokojnie można dotrzeć z wózkiem dziecięcym. Tutaj rodzice muszą się przygotować na długi marsz w większości pod górę - w sumie 18 kilometrów marszu, po 9 km w każdą więc, by na wyprawę zabrać odpowiednią ilość wody i jedzenia dla siebie i dziecka. Nad stawem jest co prawda schronisko, ale z małym dzieckiem różnie bywa. ArchiwumChcesz spędzić aktywnie majówkę w górach? Planujesz przyjechać na jednodniową wycieczkę z dziećmi? Pamiętaj, że nie wszystkie górskie szlaki nadają się, by zabrać tam najmłodszych turystów. Dzieci szybciej się męczą, mogą bać się ekspozycji terenu, wysokości, a także w czasie wędrówki mogą najzwyczajniej w świecie się... nudzić. Gdzie więc wybrać się w góry, by wycieczka dla naszej rodziny była miła i przyjemna? Zobaczcie nasze podpowiedzi. Tegoroczna majówka nastała. Wiele osób pewnie zdecyduje się wyrwać choć na jeden dzień na rodzinną wycieczkę. Wielu wyjedzie w Tatry, by podziwiać górskie klimaty. Pamiętajmy jednak, że w tym roku zima w górach nie odpuszcza. W wyższych partiach mamy sporo śniegu. Trasy wysokogórskie są dla doświadczonych wędrowców. Bezpieczniej wybrać się na szlaki dolinne i te niżej położone. Gdzie więc warto wybrać się w góry z dziećmi? To muszą być szlaki w miarę łatwe, ale i ciekawe, tak by dzieci się nie nudziły. Zobaczcie nasze propozycje szlaków dla rodzin z dziećmi. TOP 10 szlaków na jesienne wyprawy w Tatrach. Zobaczcie, gdzie warto iśćTuryści oszaleli na punkcie tego miejsca w Tatrach. Instagram pełen zdjęć!Które tatrzańskie schroniska karmią najlepiej? Oceny wg TripadvisorW Tatrach już czuć jesień. Zobacz pierwsze oznaki tej pory roku w górach Tak ćwiczą się kandydaci na ratowników TOPR. Jest ciężko!Tatry. Remonty szlaków idą pełną parą. To ciężka ręczna robota [ZDJĘCIA]Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Morskie Oko, podobnie jak Kasprowy Wierch, to turystyczny symbol polskich Tatr. Jest to największe jezioro tatrzańskie i nie bez powodu uważane za najpiękniejsze, jest także najczęściej wybieranym celem wycieczek Polaków. W sezonie wakacyjnym i tzw. „długich weekendach” na drodze do Morskiego Oka pojawia się dziennie kilka tysięcy turystów, w rekordowych dniach odnotowywano ich nawet kilkanaście tysięcy (ok. 15 tys. 16 sierpnia 2014 r.). Dla większości odwiedzających, Morskie Oko jest celem samym w sobie, a dla turystów wybierających się wyżej stanowi męczący „warunek konieczny” podejścia i powrotu. Kraj: Polska Rejon: Tatry Wysokie Punkt wyjścia: Palenica Białczańska Czas: 1 dzień Pora roku: wiosna, lato, jesień, zima Trudności: brak trudności Suma wzniesień: ok. 400 m Długość trasy: ok. 16 km (plus 2,5 km wokół Morskiego Oka lub 4 km wypad nad Czarny Staw) Czas wyprawy: (sam przemarsz tam i z powrotem): ok. 4 h (plus 1 h wokół Morskiego Oka lub 1:30 h wypad nad Czarny Staw) Komplet dodatkowych informacji o wyprawie: dojazd, mapy, przewodniki i inne, dostępny jest na panelu bocznym po prawej stronie (na smartfonach na dole). Zobacz dodatkowe informacje: Mapa online: Tatry Polskie DOJAZD EKWIPUNEK POGODA – Morskie Oko UBEZPIECZENIA online NOCLEGI online Więcej praktycznych informacji – w panelu bocznym (PC) lub na dole strony (mobile). Poniżej prezentujemy fragment mapy “Tatry Polskie i Słowackie” Wydawnictwa Compass – Dolina Rybiego Potoku Dojście do Morskiego Oka Najpopularniejszym miejscem startu jest Palenica Białczańska (980-990 m). Znajduje się tutaj duży parking, w sezonie letnim warto być odpowiednio wcześnie, żeby móc swobodnie zaparkować. Do Morskiego Oka możemy dojść pieszo – do przejścia jest 7,8 km (2:20 h). Z Palenicy kursują również góralskie zaprzęgi – tzw. „fasiągi”, które (za „drobną” opłatą) dowożą turystów na Włosienicę (7 km), ostatni odcinek 1,5 km musimy pokonać już pieszo. Obowiązuje zakaz wjazdu samochodem i rowerem! Wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego jest płatne, kasa biletowa znajduje się obok parkingu. Droga z Palenicy Białczańskiej jest najbardziej uczęszczanym traktem turystycznym w Tatrach, dlatego, nawet jeśli naszym celem jest tylko Morskie Oko, warto przyjechać tutaj odpowiednio wcześnie, żeby móc zaparkować na Palenicy oraz spokojnie podziwiać piękne widoki przy dojściu nad staw. Warto jeszcze wspomnieć, że droga ta nosi nazwę Drogi Oswalda Balzera (rozpoczyna się w Zakopanem, biegnie przez: Jaszczurówkę Toporową Cyrhlę, Brzeziny, Zazadnią, Wierchporoniec). Jej patron, profesor prawa polskiego i historii ustroju, wygrał proces sądowy, jaki toczył się pomiędzy rządem Galicji i Węgrami właśnie o Morskie Oko w Tatrach. Rozprawa toczyła się w sądzie w Grazu, a na mocy wygranego procesu określono granicę w Tatrach pomiędzy Galicją i Węgrami zgodnie z oczekiwaniami Polaków. Granica ta przebiega dzisiaj według ustanowień właśnie z 1902 roku. Z parkingu wychodzimy asfaltową drogą, która wznosi się powoli w górę. Po ok. 40 minutach drogi w prawo do góry biegnie szlak na Rówień Waksmundzką (czerwony) lub Rusinową Polanę (czerwony i czarny). Po lewej stronie pojawiają się prześwity na Dolinę Białej Wody oraz panoramy tatrzańskich szczytów, widoczny jest stąd Gerlach. Dalej mijamy drewniany budynek należący do TPN, jest to tzw. Dróżnikówka. Po ok. 50 min. dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza – są to imponujące kaskady wody utworzone na progach skalnych potoku Roztoka (wypływa z Wielkiego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich). 3 większe noszą nazwę: Wyżni, Pośredni i Niżni, oprócz nich jest też kilka mniejszych, nienazwanych. Pierwotna, ludowa nazwa „Grzmoty” została zmieniona w 1891 roku z okazji sprowadzenia rok wcześniej prochów naszego wieszcza do kraju. Z kamiennego mostku znajdującego się na drodze do Morskiego Oka widoczny jest bardzo dobrze tylko Pośredni Wodogrzmot. Szosę doprowadzono tutaj w 1899 r., most wybudowano w 1900 r. Za mostkiem po lewej stronie jest duży plac, w prawo do góry biegnie zielony szlak do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a w lewo w dół (również zielony) szlak do Schroniska PTTK w Roztoce (zaledwie 10 minut). Idąc dalej prosto dochodzimy do punktu, gdzie znajduje się głaz zwany „Wantą”. W tym miejscu szlak skręca w prawo i leśną ścieżką, ścinając zakosy asfaltowej drogi prowadzi nas ostro do góry. Ponownie wychodzimy na drogę asfaltową i dochodzimy do dużej polany (plac, pozostałość parkingu funkcjonującego do lat 80 XX wieku) o nazwie Włosienica (1315 m, 1:40 h od Palenicy Białczańskiej), w tym miejscu kończy się trasa dla zaprzęgów konnych, znajduje się też duży pawilon gastronomiczny. Z Włosienicy doskonale widać już Mięguszowieckie Szczyty i po prawej stronie charakterystyczną sylwetkę Mnicha. Stąd do Morskiego Oka zostało nam jeszcze 1,5 km. Droga prowadzi przez las i w poprzek opadającego z grani Opalonego Wierchu Żlebu Żandarmerii. Nazwa żlebu pochodzi od stojącego w XIX w. u jego wylotu posterunku straży granicznej (został zniszczony przez lawinę śnieżną). Zimą, po opadach śniegu, rejon ten jest bardzo niebezpieczny, ze względu na schodzące tu często lawiny przejście asfaltową drogą do Morskiego Oka może być zamknięte. W prawo odchodzi niebieski szlak przez Świstówkę Roztocką do Doliny Pięciu Stawów Polskich (szlak jest zamknięty od 1 grudnia do 15 maja). Po lewej stronie dobrze widoczne są stawki na Rybim Potoku. Dochodzimy teraz do małego placyku (do 1967 r. dojeżdżały tu samochody i autobusy). Znajduje się tu, po lewej stronie się tzw. Stare Schronisko, jest to była wozownia, wybudowana w 1891 r. Kiedy pożar strawił schronisko, wozownia przejęła jego rolę i służyła turystom do r. 1908, kiedy to wybudowano nowy, istniejący do dziś obiekt. Tzw. Stare Schronisko jest najstarszym istniejącym schroniskiem w Tatrach Polskich (posiada 43 miejsca, recepcja jest w Nowym Schronisku). Zaraz obok stoi tzw. Nowe Schronisko, wybudowane w 1908 r. Od 1945 prowadzi je rodzina Łapińskich. W 1997 r. gościł tu Jan Paweł II. Posiada 35 miejsc noclegowych, jest niezwykle popularnym miejscem noclegowym, rezerwacje robione są nawet z rocznym wyprzedzeniem. Z tarasu przed schroniskiem możemy podziwiać Morskie Oko, które jest największym jeziorem w Tatrach. Położone w Dolinie Rybiego Potoku na wysokości 1395 m ma 34,93 ha powierzchni i głębokość do 50,8 m. Nazwa jeziora pochodzi z języka niemieckiego – nazwa Meerauge, czyli „morskie oka” była nadawana tatrzańskim jeziorom przez niemieckich osadników ze Spiszu. Wcześniej obowiązywała nazwa nadana przez górali „Biały Staw”. Morskie Oko nazywano też Rybim Jeziorem lub Rybim Stawem, gdyż jest jednym z nielicznych naturalnie zarybionych tatrzańskich jezior. Do stawu spływają wody z potoków okresowych oraz dwóch stałych: Czarnostawiańskiego Potoku, który wypływa z Czarnego Stawu pod Rysami i wpada do Morskiego Oka, jako Czarnostawiańska Siklawa, oraz Mnichowego Potoku, który tworzy Dwoistą Siklawę. Ze stawu wypływa Rybi Potok, który w dalszym biegu łączy się z Białą Wodą tworząc Białkę. Jezioro otoczone jest skalnymi ścianami: patrząc od lewej (wschodu) jest to Grań Żabich (Żabia Czuba, Żabi Szczyt Niżni, Żabi szczyt Wyżni) i dalej na Niżne Rysy i Rysy. Następnie w kierunku południowym: Żabi Koń, Żabia Turnia Mięguszowiecka, Wołowa Turnia i w kierunku południowo-zachodnim Mięguszowieckie Szczyty (Czarny, Pośredni, Wielki), Cubryna, i Szpiglasowy Wierch. Od zachodu: Miedziane i Opalone. Widoczna jest też charakterystyczna sylwetka Mnicha oraz ciemna ściana Kazalnicy. Morskie Oko jest najpopularniejszym celem odwiedzin turystów, corocznie odwiedza je około miliona Polaków, na pewno duża w tym zasługa zaprzęgów konnych wywożących turystów na Włosienicę. Ale też Morskie Oko absolutnie warte jest zobaczenia. Jeżeli jednak mamy możliwość to lepiej odwiedzić to miejsce poza pełnią sezonu i nie w długie weekendy. Panorama z opisem sprzed “Schroniska Morskie Oko”. Nawet jeśli nie planujemy ambitniejszych wycieczek, będąc już nad Morskim Okiem warto zrobić sobie spacer wokół jeziora, albo trochę ambitniejszą wycieczkę nad Czarny Staw pod Rysami. Fotogalerie wycieczek letnich i zimowych: Wycieczka nad Morskie Oko Zimą nad Morskie Oko Morskie Oko jest punktem startu do wycieczek: 1. Wokół stawu: kamienną szeroką ścieżką Wokół Morskiego Oka, kierunek obojętny, czas obejścia ok. 1 h. Piękny spacer pod warunkiem niezbyt dużej ilości osób na szlaku. Znaki czerwone. 2. Nad Czarny Staw pod Rysami – wycieczka nad jeden z piękniejszych tatrzańskich stawów. Podejście znad Morskiego Oka dosyć stromą, kamienną ścieżką (185 m przewyższenia). Ok. 2 – 3 godz. w dwie strony. Powrót można połączyć z obejściem Morskiego Oka. Opis: Najpiękniejsze Stawy w Tatrach Polskich – propozycje wycieczek 3. Na Rysy – całodzienna wycieczka na najwyższy szczyt w Polskich Tatrach. Szlaki czerwone. 2 warianty: powrót ze szczytu tą samą drogą, lub zejście na stronę słowacką. Trasa – szczegóły: “Rysy od polskiej i słowackiej strony” 4. Przełęcz Pod Chłopkiem – całodzienna wycieczka, od Czarnego Stawu szlak zielony. Trasa uznawana za jedną z najpiękniejszych, trudna ze względu na dużą ekspozycję. 5. Do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Szpiglasową Przełęcz i zejście do Doliny Roztoki (całodzienna) lub pozostanie na nocleg w schronisku w Pięciu Stawach. Z Morskiego Oka wychodzimy tzw. “ceprostradą” (żółty szlak) na Szpiglasową Przełęcz. Opisana trasa: Szpiglasowa Przełęcz z “5” do Morskiego Oka 6. Na Wrota Chałubińskiego możemy wejść odbijając od „ceprostrady” na Szpiglasową Przełęcz (1:15 h od schroniska) w Dolince za Mnichem. Czerwonym szlakiem w godzinę osiągniemy przełęcz. Zejście tą samą drogą. 7. Do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Świstówkę Roztocką i dalej do Doliny Roztoki (całodzienna) lub pozostanie na nocleg w schronisku w Pięciu Stawach – bardzo widokowa trasa: ze Świstowej Czuby piękne widoki na dolinę Roztoki, Buczynową Dolinkę i Dolinę Pięć Stawów. W sezonie wakacyjnym trasa bardzo uczęszczana. Szlak jest zamknięty od 1 grudnia do 15 maja. Więcej propozycji łatwych tras w Tatrach: Zimą: Łatwe trasy zimowe w Tatrach – 11 propozycji Latem: Łatwe trasy w Tatrach – propozycje wycieczek letnich
morskie oko z niemowlakiem